Najbardziej opłacalna inwestycja społeczna. Autor: Jakub Lasek, Fundacja Geko

Są w Polsce ludzie, którzy co roku wykonują pracę wartą dziesiątki miliardów złotych, jednocześnie nie oczekując za nią wynagrodzenia. Pracują, bo zauważają potrzeby w swoim otoczeniu i potrafią na nie odpowiedzieć: zawożą seniora do lekarza, organizują zbiórki publiczne, prowadzą zajęcia i obozy dla dzieci i młodzieży, pomagają usuwać skutki kataklizmów, takich jak powódź, i wspierają osoby w kryzysach.

Mowa o wolontariuszkach i wolontariuszach – o pracy społecznej, która w budżetach publicznych bywa traktowana jako miły dodatek do oficjalnych działań administracyjnych. Tymczasem według badania GUS „Wolontariat w 2022 r.” jej skala odpowiada 613,6 tys. pełnych etatów i wartości 6 mld zł, stanowiąc jednocześnie 0,9% PKB Polski. To nie jest więc margines, lecz jeden z największych niewidzialnych zasobów rozwojowych Polski. Jednak na tle innych krajów widać, że Polska ma jeszcze sporo do zrobienia. Międzynarodowe porównania szacują wartość wolontariatu m.in. w Wielkiej Brytanii na 2,28%, w Niemczech na 3,3%, w Kanadzie na 6,8%, a w USA nawet na 12,5% PKB. To pokazuje, jak ogromny potencjał do rozwoju wolontariatu posiadamy jeszcze w Polsce.

Patrząc na to z perspektywy ilości liczby przepracowanych godzin – wolontariat w Polsce jest większy niż jakikolwiek pojedynczy pracodawca! Dla porównania: największy pracodawca w Polsce zatrudnia ok. 80 tys. osób. Wolontariat w Polsce to zatem równowartość pracy około siedmiu takich ogromnych przedsiębiorstw. Gdyby pewnego dnia ten wysiłek zniknął, nie zniknęłyby tylko znane akcje charytatywne. Zniknęłaby część systemu opieki, edukacji, kultury, sportu, ratownictwa, pomocy humanitarnej, integracji lokalnej i odporności społecznej.

Ten zasób nie istnieje ani nie rośnie sam z siebie. Wymaga profesjonalnego podejścia w tysiącach organizacji i instytucji w całej Polsce. Ktoś musi wolontariuszy zaprosić, przeszkolić, ubezpieczyć, dopasować do zadań, zadbać o bezpieczeństwo, rozwiązywać konflikty, podziękować, pokazać sens działania, chronić przed wypaleniem i sprawić, by chcieli wrócić. Tym kimś jest koordynator wolontariatu, a miejscem, które może go szkolić, wspierać i budować wokół niego cały lokalny system współpracy, jest lokalne centrum wolontariatu. Koordynatorzy wolontariatu w organizacjach pozarządowych czy centra wolontariatu nie są w Polsce w stanie być utrzymywane z prywatnych darowizn, których większość jest przeznaczana bezpośrednio na pomoc osobom chorym i z niepełnosprawnościami. By instytucje te funkcjonowały dobrze, niezbędne jest ich systemowe finansowanie na odpowiednim poziomie z samorządu lokalnego. Niestety w budżetach samorządów niejednokrotnie nie docenia się wartości funkcjonowania lokalnego i profesjonalnego centrum wolontariatu. Często nie planuje się też żadnych środków w budżecie samorządu na to, aby zarówno organizacje społeczne, jak i instytucje kultury czy inne podmioty, które przyjmują wolontariuszy, miały zapewnione środki na zatrudnienie profesjonalnych koordynatorów. Jedyne ogólnopolskie finansowanie w tym obszarze zapewnia Narodowy Instytut Wolności CRSO w ramach programu Korpus Solidarności. Ale patrząc na coroczne statystyki liczby pozytywnie zaopiniowanych, ale odrzuconych wniosków o dofinansowanie w konkursach w tym programie, z powodu niewystarczających środków w budżecie, jest to kropla w morzu potrzeb funkcjonowania wolontariatu w Polsce.

W debacie publicznej często można usłyszeć, że brakuje w budżetach środków na finansowanie takich struktur. Warto jednak odwrócić pytanie: czy stać nas na to, żeby ich nie finansować? Z danych GUS wynika, że jedna godzina wolontariatu ma wartość ok. 25 zł za godzinę. Jeżeli profesjonalny koordynator, centrum wolontariatu albo system mikrograntów wygeneruje dodatkowe 1000 godzin pracy społecznej rocznie, to tworzy wartość ok. 25 tys. zł. Jeżeli wygeneruje 10 tys. godzin, mówimy o 250 tys. zł. Jeżeli 50 tys. godzin – o 1,25 mln zł.

Jeszcze ciekawiej wygląda rachunek dla lokalnego centrum wolontariatu. Załóżmy, że roczny koszt działania takiego centrum w powiecie lub większym mieście wynosi 100 tys. zł. Przy stawce 25 zł za godzinę wolontariatu próg rentowności wynosi ok. 4 tys. godzin wolontariatu rocznie. To oznacza, że centrum „zwraca się” już wtedy, gdy dzięki jego pracy uda się wygenerować lub utrzymać średnio ok. 333 godziny wolontariatu miesięcznie w całej lokalnej społeczności. To naprawdę niewiele – wystarczy, że 20 wolontariuszy zaangażuje się średnio po ok. 17 godzin miesięcznie.

Jeżeli centrum wolontariatu wesprze 10 organizacji, z których każda zorganizuje po 2500 godzin pracy wolontariuszy w roku, daje to łącznie 25 tys. godzin, czyli ok. 625 tys. zł wartości. Przy koszcie centrum na poziomie 100 tys. zł oznacza to 6,25 zł wartości pracy społecznej z każdej zainwestowanej złotówki, czyli ok. 525% zwrotu z inwestycji. Jeśli centrum obsłuży 20 organizacji na podobnym poziomie, wartość rośnie do 1,25 mln zł, czyli 12,5 zł z każdej złotówki i ok. 1150% zwrotu z tej inwestycji. W ilu obszarach polityki publicznej można pokazać tak prosty i tak wysoki zwrot z dobrze zorganizowanej inwestycji?

A przecież centrum wolontariatu nie tylko przyczynia się do wzrostu liczby wolontariuszy. Ono łączy szkołę z domem kultury, OSP z harcerzami, bibliotekę z seniorami, NGO z lokalnym biznesem, samorząd z mieszkańcami. Buduje lokalną infrastrukturę zaufania. Jest nie tylko pośrednikiem samego wolontariatu, kierując pojedyncze osoby poszukające do organizacji, ale niejednokrotnie obsługuje cały lokalny system potrzeb społecznych. Koordynatorzy w centrach wolontariatu, dostają pytania od harcerzy, uczniów ze szkolnych kół wolontariatu, seniorów czy innych grup wolontariackich, gdzie można pomóc, i dobrze wiedzą, które NGO czy instytucja publiczna takiej pomocy potrzebują. Dzięki mapowaniu tych potrzeb i zasobów odgrywają kluczową rolę, łącząc różnorodne grupy społeczne, co przekłada się na większą liczbę trwalszych relacji między różnorodnymi grupami i organizacjami, a co za tym idzie, wzrost zaufania społecznego między nimi.

Gdy nic szczególnego się nie dzieje, może to wyglądać jak mało spektakularna instytucja. W czasie kryzysu okazuje się jednak, że ta współpraca i zaufanie mają podstawowe znaczenie. Kiedy wiadomo, kto ma samochód, kto zna ukraiński, kto ma agregat, kto umie gotować dla 100 osób, która organizacja dysponuje namiotami i kto potrafi poprowadzić magazyn darów. Jeżeli inwestycję w centrum wolontariatu potraktować jako polisę ubezpieczeniową społeczności, to jest to polisa wyjątkowo atrakcyjna i tania.

Przed Polską stoją dziś dwa wyzwania. Pierwsze: nie zmarnować energii społecznej, która już istnieje. Drugie: przesunąć wolontariat z logiki akcji do logiki systemu. Z jednorazowego zrywu do stałej infrastruktury. Z ciągłego gaszenia pożarów do profesjonalnego zarządzania. Dlatego warto inwestować w centra wolontariatu, zawodowych koordynatorów, szkolenia wolontariuszy i koordynatorów, proste i intuicyjne systemy ofert wolontariatu i ewidencji godzin, mikrogranty, refundację kosztów, ubezpieczenia, certyfikację miejsc przyjaznych wolontariuszom, programy młodzieżowe, wolontariat pracowniczy i lokalne partnerstwa.

Warto, by zarówno nasza administracja państwowa, jak i samorządowa zrozumiały, że wolontariat, to nie jedynie koszt, a przede wszystkim jedna z najbardziej opłacalnych inwestycji. Warto, by zamiast ciągle pytać, ile to kosztuje i dlaczego tak drogo – zapytać, ile tracimy, kiedy nie potrafimy dobrze zorganizować gotowości ludzi do pomagania?

Przedstawione powyżej obliczenia pomagają uchwycić to, co w codziennej praktyce organizacji społecznych widać od dawna – dobrze zorganizowany wolontariat zwraca się wielokrotnie. Dodatkowo warto pamiętać, że wolontariat jest jedną z niewielu inwestycji publicznych, w których zwrot finansowy można nie tylko policzyć w godzinach pracy i jej wartości, ale także zobaczyć w zadowolonych twarzach ludzi, którzy nie zostali sami, i docenić, widząc zaufanie społeczne, które dzięki niemu się zbudowało.

O autorze

Jakub Lasek, Fundacja Geko

Jakub Lasek – działacz społeczny, wolontariusz, aktywista, lider i trener. Kierownik Wydziału Finansowania Organizacji Głównej Kwatery Związku Harcerstwa Polskiego – największej polskiej organizacji wspierającej dzieci i młodzież w samorozwoju. Przewodniczący Rady Fundacji Geko im. Moniki Mnich wspierającej w działaniu NGO oraz wolontariuszy. Współzałożyciel Opolskiego Centrum Wolontariatu „Iskra”, współtwórca e-learningu o wolontariacie Impakt – wolontariat się opłaca! oraz narzędzia do diagnozy kultury organizacyjnej DrogowskazyKultury.org. Członek grupy roboczej ds. wolontariatu i aktywizmu przy Komitecie ds. Pożytku Publicznego i zespołu ds. przygotowania PPKR. Posiada szerokie doświadczenie w zarządzaniu zespołami, które zdobył m.in. jako manager, CMO i CEO spółki produkcyjnej. Od ponad 15 lat jest czynnie zaangażowanym instruktorem harcerskim, pracującym wolontariacko z młodzieżą, jej liderami oraz trenerami. Współkoordynator międzynarodowych seminariów i kursów, m.in. w Armenii, Gruzji, Grecji czy Rumunii.

 


Tekst powstał w ramach prac uczestników Szkoły Reprezentacji i Partycypacji OFOP-u, która jest dofinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego 2021-2027. #FunduszeUE